O słuchaniu. To ważny moment synodu

Nie bez powodu Pan Bóg wyposażył człowieka w dwoje uszu i tylko jedne usta. Słuchanie jest ważniejsze niż mowa. Jednak by słuchać prawdziwie potrzebujemy ciszy, zarówno tej zewnętrznej, jak i wewnętrznej. Bez niej nie usłyszymy Boga, siebie i drugiego człowieka. Bez wsłuchania w Serce Boga, swoje własne serce i w serce bliźniego nigdy nie będziemy potrafili budować prawdziwie głębokich relacji. A przecież to jest właśnie największym marzeniem Boga.

Niezwykle fascynujące są historie, które na kartach Ewangelii ukazują Jezusa wsłuchanego w drugiego człowieka. Jezusa, który towarzyszy indywidualnie danej osobie i  który cały skupiony jest na człowieku. Wydaje się, że Jezus zwraca uwagę na wszystkie szczegóły, które dotyczą tej osoby – warunki w jakich żyje ale również – a może przede wszystkim – na świat jej uczuć, wartości i marzeń. Można momentami odnieść wrażenie, że dany człowiek, w chwili spotkania z Jezusem, staje się dla Niego jakby całym światem. Jezus wnika w serce napotkanego człowieka i jednym pytaniem potrafi wydobyć z niego najbardziej skryte pragnienia. Przekonujemy się o tym, kiedy Jezus zadaje proste ale jednocześnie niezwykle trafne pytania: „Czego pragniesz?”, „Co chcesz abym ci uczynił?”. Skąd taka umiejętność słuchania i wsłuchania w drugą osobę u Jezusa? Jak możemy naśladować Go w tej czynności? I nie chodzi tu o taki rodzaj słuchania, który jest efektem nabytej wiedzy, czy doświadczenia. Chodzi o umiejętność słuchania sercem.

Słuchanie rodzi się z ciszy

Kiedy przypatrzymy się uważniej postawie Jezusa to dostrzeżemy, że często szukał miejsc ustronnych, pustynnych, dosłownie szukał ciszy. To właśnie w nocy i w ciszy spotykał się z Ojcem. Z Ojcem, przez którego czuł się wysłuchany i którego słuchał oraz przez którego czuł się kochany i którego kochał. To spotkanie nazywa się po prostu modlitwą. Prawdziwa modlitwa zaś – jak mawiała św. Teresa z Avila – nie jest niczym innym jak poufnym i przyjacielskim obcowaniem oraz rozmową z Tym, o którym wiemy, że nas miłuje. W tym miejscu warto zadać prowokacyjne pytanie. Czy nasz brak umiejętności słuchania Boga, siebie samego i innych nie świadczą przypadkiem o słabej jakości naszej modlitwy i wiary a przede wszystkim o braku głębokiej i intymnej relacji z Żywym Bogiem?

Mając na myśli modlitwę automatycznie kojarzymy ją z tzw. praktykami modlitewnymi, które czasem mnożymy w nieskończoność. W życiu duchowym, nieraz bardzo głębokim, towarzyszą nam przecież liczne modlitwy – modlitwa liturgiczna, częsty udział w Eucharystii, adoracja itd. Jeśli dodamy do tego pęd życia, nadmiar zajęć i nieustanną aktywność to może okazać się, że w tym wszystkim zgubiliśmy to co najważniejsze.

To, co najważniejsze

Tym najważniejszym zaś jest intymne spotkanie z Panem w izdebce własnego serca. To właśnie w ciszy i milczeniu dokonują się prawdziwe spotkania z Bogiem. Eliasz wyszedł z groty i spotkał Boga kiedy Go usłyszał. A co takiego szczególnego usłyszał? Szmer łagodnego powiewu lub – jak to jest w oryginale – głos czułego milczenia.

Chodzi więc o to by trwać w tym czułym milczeniu. Pan potrzebuje tylko naszego czasu i obecności by ofiarować nam swoją Obecność, która dosłownie jest wsłuchaniem w nas. Jeżeli szczerze powierzamy Mu nasze troski, radości, pragnienia, to możemy być pewni, że On nas słucha, ponieważ Bóg jest przyjacielem i miłośnikiem człowieka. Wystarczy stanąć przed Nim w prawdzie i nie ukrywać się za fasadą pobożności i mnogością słów. Może nie zobaczymy efektów tych spotkań natychmiast. Czasem będą się one dokonywać w bolesnej pustce ale pamiętajmy, że pustynia jest szczególną przestrzenią działania Boga.

Uszy Boga

Autentyczna modlitwa jest niczym kropla drążąca skałę i rzeczywiście zmienia nas od wewnątrz. Nawet jeśli my sami tego nie zauważymy to z pewnością zauważą to inni, ponieważ będzie w nas coraz więcej łagodności, pokoju i miłości. Coraz częściej będziemy patrzeć na siebie i innych oczami Boga. Będziemy słuchać siebie i innych Jego uszami. A wszystko przez to, że w ciszy spotkały się dwa serca, które wzajemnie się wysłuchały – Boskie i ludzkie. Człowiek, który czuje się wysłuchany słyszy Boga bardzo intensywnie – w Piśmie Świętym, w Kościele, w swoim wnętrzu i w drugim człowieku. Tylko wysłuchani potrafią słuchać.

Słuchanie na synodzie

Słuchanie to bardzo ważny wątek, który dotyczy synodu o synodalności. Duch Święty przez Piotra naszych czasów zaprasza nas właśnie do słuchania. Do takiego słuchania, które okazuje się jednak być czymś znacznie głębszym niż nam się wydaje. Jego owocem ma być m.in. umiejętność budowania pięknych i głębokich relacji, które przecież dają szczęście i które są marzeniem Boga o nas. Wzorem słuchania i budowania relacji są Maryja i Józef. Obydwoje byli zasłuchani w Boga i w siebie nawzajem. I właśnie w taką relację postanowił wcielić się Bóg, którym od tej pory mogli dzielić się z innymi.

Paulina Ignaszak OV

Fot. pixabay

Leave a Reply