„Synod to nie walka na argumenty”. Medytacja na otwarcie etapu diecezjalnego Synodu o Synodalności

Fot. archpoznan.pl

– W Kościele mówimy o „zmyśle wiary” wszystkich ochrzczonych i dlatego w pielgrzymowaniu Kościoła i w pielgrzymowaniu synodalnym tak ważne jest słuchanie siebie nawzajem i rozmowa, żeby lepiej wiedzieć, którędy Duch Święty chce nas poprowadzić – mówił o. Michał Golubiewski OP podczas otwarcia Synodu o Synodalności.

W poznańskiej katedrze 17 października celebrowana była msza święta rozpoczynająca drogę synodalną w archidiecezji poznańskiej. Przed rozpoczęciem mszy świętej medytację „Komunia, uczestnictwo, misja” poprowadził o. Michał Golubiewski OP, który jest członkiem Archidiecezjalnego Zespołu Synodalnego w archidiecezji poznańskiej.

Communio

W 2001 r., na początku nowego tysiąclecia św. Jan Paweł II napisał list pt. „Novo Millennio Ineunte”.
W tym niedługim tekście napisanym z poetycką wrażliwością papież wiele razy powraca do tematu komunii. To słowo – „komunia” – jest bardzo bogate w treść. Papież pisze, że „komunia” [po łacinie communio, po grecku koinonìa]opisuje samą „istotę tajemnicy Kościoła” (42). Opisuje zwłaszcza wspólnotę i jedność w Kościele.

Możemy zapytać jaka to jest jedność – na czym się opiera, jaka jest jej zasada, co ją tworzy?

Wiele różnych grup i społeczności stanowi w pewien sposób jedność. Np. kibiców sportowych łączy to, że wspierają tę samą drużynę, partię polityczną łączy jej program, żołnierzy w wojsku – przysięga, którą złożyli i rozkazy, którym podlegają.

Ale przecież my w Kościele nie tworzymy jedności w taki sposób jak grupa kibiców, jak jakaś partia czy żołnierze w wojsku. Inne jest źródło i zasada naszej jedności. Tą zasadą jest miłość. Komunia to jedność w miłości, jedność oparta na niej. Jan Paweł II pisał: „Komunia jest owocem i objawieniem owej miłości, która wypływając z serca przedwiecznego Ojca, rozlewa się w nas za sprawą Ducha darowanego nam przez Jezusa (por. Rz 5, 5), abyśmy wszyscy stali się «jednym duchem i jednym sercem» (por. Dz 4, 32)”[1].

Wiemy jednocześnie, że ta komunia i miłość już realnie obecne w Kościele nie są jeszcze wszędzie i u wszystkich wierzących doskonałe. Nie za często się przecież zdarza, żeby ludzie z zewnątrz, patrząc na Kościół, mieli okazję z zachwytem mówić (a przynajmniej myśleć): „Co to jest? Patrzcie, jak oni się kochają, jaka między nimi panuje miłość i jedność!”.

Może dlatego JPII w swoim liście jako jedno z najważniejszych zadań dla Kościoła na nowe tysiąclecie stawia właśnie budowanie komunii. Pisze: „Czynić Kościół domem i szkołą komunii: oto wielkie wyzwanie, jakie czeka nas w rozpoczynającym się tysiącleciu, jeśli chcemy pozostać wierni Bożemu zamysłowi, a jednocześnie odpowiedzieć na najgłębsze oczekiwania świata”[2].

Można w takim razie zapytać – jak to zrobić, jak tę komunię budować? JPII mówi, że mają to być „zdecydowane i planowe działania”[3] w całym Kościele. A wśród tych działań, których przykłady podaje, wśród dostępnych nam „narzędzi komunii” wskazuje m.in. synody[4]. Papież Franciszek podejmuje tę myśl, kiedy mówi, że dzięki synodowi biskupów komunia w Kościele staje się bardziej jasna[5], że synod jest „najwyraźniejszym przejawem dynamiki komunii”[6] w Kościele, tzn. odnajdywania komunii, dochodzenia do niej.

Synodalność

Przyjrzyjmy się więc, czym jest to cenne narzędzie, o którym mówią papieże?

Synody, kościelne zgromadzenia, które na przestrzeni wieków i w zależności od miejsca przybierały różny kształt, mają charakter pewnej drogi duchowej podejmowanej wspólnie. Jak wiadomo sama nazwa „synod” pochodzi właśnie od dwóch greckich słów – przyimka σύν („syn”, oznaczającego m.in. „wraz, razem z kimś”) i rzeczownika ὁδός („hodos”, „droga”).

Czym jest ta droga dobrze widać w Nowym Testamencie, w opisie wydarzenia, które jest prawzorem wszystkich synodów Kościoła.

Pamiętacie tę historię, jest opisana w 15 rozdz. Dz. Kiedy w Antiochii poganie zaczęli przyjmować wiarę w Chrystusa, doszło tam „do niemałych sporów” w związku z pytaniem, czy powinni najpierw przyjąć obrzezanie i prawo Mojżeszowe, czy mogą zostać chrześcijanami „tak po prostu”, nie przyjmując wcześniej judaizmu. Najpierw rozmawiano w Antiochii, a potem przedstawiciele kościoła antiocheńskiego, św. Barnaba i św. Paweł wyruszyli do Jerozolimy i tam zgromadzenie „Apostołówvi starszych” zebrało się, by rozpatrzyć tę sprawę. Było tam miejsce na wzajemne słuchanie się, na podzielenie osobistym doświadczeniem działania Bożego (widać to zwł. w przemówieniu św. Piotra), na rozważenie całej sprawy w świetle Słowa Bożego (mówią o tym szczególnie słowa św. Jakuba)vi wreszcie na dojście do decyzji, że nie potrzeba, by poganie przyjmowali judaizm, aby stać się chrześcijanami. Ta decyzja później zostaje przyjęta z radością przez Kościół w Antiochii. A w liście wysłanym do Antiochii pojawiają się piękne i mocne słowa: „postanowiliśmy, Duch Święty i my”.

Bo cały ten proces, ta droga, którą uczestnicy tego wydarzenia przeszli nie była po prostu dyskusją na argumenty, a tym bardziej „przeforsowaniem czyjejś opcji”, ale staraniem, żeby usłyszeć, żeby rozpoznać, co mówi Duch Święty do Kościoła – przez Słowo Boże, przez to, co się wydarza, przez ludzkie doświadczenia i różne punkty widzenia.

W Dziejach Apostolskich widać też jasno dobre owoce tego jerozolimskiego spotkania. Pierwszym owocem, jeszcze w trakcie drogi było zaangażowanie wszystkich w staraniach o znalezienie odpowiedzi na powstałe pytanie (ich uczestnictwo) Kolejnymi owocami było odnowienie w Kościele jedności (komunii) osłabionej przez spory, a następnie wielki rozkwit głoszenia Ewangelii wśród pogan (rozwój misji Kościoła)[7].

To właśnie tematy, a jednocześnie cele obecnego synodu: komunia, uczestnictwo i misja!

Na tym „jerozolimskim prawzorze” opierały się wszystkie późniejsze synody biskupów i w gruncie rzeczy nie tylko synody, ale w pewien sposób wszystkie kościelne zgromadzenia, w czasie których chciano usłyszeć głos Ducha Świętego i rozpoznać wolę Bożą – czy były to synody, rady, kapituły czy wreszcie sobory powszechne.

Dlatego można mówić nie tylko po prostu o „synodzie”, ale szerzej o „synodalności” jako pewnej cesze Kościoła przejawiającej się na wiele sposobów, „odmienianej przez wiele przypadków” w różnych rodzajach kościelnych spotkań i zgromadzeń.

Nasz udział

Na taką drogę zaprasza nas papież Franciszek, gdy zaczynając synod o synodalności, prosi o spotkanie się „na sposób synodalny” nie tylko biskupów, ale o udział wszystkich wiernych, którzy zechcą w tej drodze uczestniczyć. 

Kiedy mowa o drodze, o „wspólnym podążaniu”, jak to opisuje papież Franciszek, jest jeszcze jeden obraz, który przychodzi na myśl. Jest to obraz pielgrzymki pieszej.

Wielu z Was brało udział w pieszym pielgrzymowaniu – może na Jasną Górę, może do jakiegoś innego sanktuarium, może do Santiago de Compostela.

Wiecie, że z pielgrzymką wiąże się konkretny wysiłek, a jednocześnie, że jest to coś bardzo pięknego. Przed nami jest jakiś Boży cel. W drodze wspólnie się modlimy i rozmawiamy. Spotykają się czasem bardzo różni ludzie, poznajemy się wzajemnie i pojawia się specyficzne poczucie braterstwa, które należy do istoty Kościoła, a nie zawsze jest równie odczuwalne. Pielgrzymując wspieramy się wzajemnie, np. jeden drugiemu coś poniesie, kiedy jest trudniejszy dzień. Różne osoby idą też w różnym tempie i nie każdego tyle samo ten trud pielgrzymowania kosztuje.

Kiedy myślimy o synodalnym pielgrzymowaniu Kościoła, są to podobieństwa, które się nasuwają. A jednocześnie są też oczywiście pewne różnice. Warto zwrócić uwagę zwłaszcza na jedną. W przypadku duchowej drogi Kościoła główny przewodnik pielgrzymki, którym jest Duch Święty, mówi o tym, którędy prowadzi droga, nie tylko przewodnikom poszczególnych grup (biskupom), ale daje o niej jakieś pojęcie wszystkim pielgrzymującym. Dlatego w Kościele mówimy o „zmyśle wiary” wszystkich ochrzczonych i dlatego w pielgrzymowaniu Kościoła i w pielgrzymowaniu synodalnym tak ważne jest słuchanie siebie nawzajem i rozmowa, żeby lepiej wiedzieć, którędy Duch Święty chce nas poprowadzić.

Co w takim razie przed nami, co możemy zrobić?

Po pierwsze zachęcam Was do modlitwy w intencji synodu, choćby było to jedno „Zdrowaś Mario” dodane do codziennego pacierza albo jakaś inna forma duchowego wsparcia.

Po drugie – zachęcam – weźcie udział w tych spotkaniach synodalnych, które w waszych  parafiach czy środowiskach się pojawią, żeby mieć osobisty udział w tej pielgrzymce.

Po trzecie – jeżeli będziecie mieli możliwość, zaproście też innych do udziału.

A na koniec, zanim zaczniemy sprawować Eucharystię, chciałbym Was zaprosić do jeszcze jednej rzeczy, która zwykle się dzieje na początku wspólnego pielgrzymowania, tzn. do przywitania się z osobami, które są obok was, jeśli ich nie znacie, do wzajemnego przedstawienia się, skoro mamy iść razem.


[1] Novo Millennio Ineunte, 42.

[2] Tamże, 43.

[3] Tamże, 42.

[4] Tamże, 44 in fine.

[5] Por. Episcopalis communio, 10.

[6] Przemówienie Papieża Franciszka podczas uroczystości upamiętniającej 50. rocznicę ustanowienia Synodu Biskupów, 17.10.2021 (https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/franciszek_i/przemowienia/synodalnosc_17102015.html, dostęp: 15.10.2021)

[7] Por. Synodalność, Międzynarodowa Komisja Teologiczna, Synodalność w życiu i misji Kościoła, nr 20–22).

Fot. archpoznan.pl

Leave a Reply