Kwitnąca wiosną łąka

Papież Franciszek poprosił nas, abyśmy owocom naszej drogi, nawet jeśli ona nadal trwa, nadali jakiś metaforyczny kształt. Abyśmy wyrazili to, co jest naszym marzeniem za pomocą symboli, dźwięków i słów, które dotykają serca i rozbudzają w nim pragnienia płynące od Ducha Świętego.

fot. azumamakoto.com

Zastanawialiśmy się, co najlepiej może wyrazić nadzieję, która daje o sobie znać – czasem wprost, a czasem tylko między wierszami – w syntezach synodalnych grup. Proponujemy kwitnącą łąkę.

Ten obraz wyraźnie harmonizuje z pragnieniem tak wielu osób, które spotkały się na drodze synodalnej, aby nasze codzienne życie, w całej jego złożoności i różnorodności, wypełniał wzajemny szacunek, zasłuchanie w innych, mozolny i twórczy dialog, a nawet kreatywny spór, aby w Kościele dominował styl wspólnego odkrywania Bożych marzeń wobec Kościoła i świata.

Łąka jest przestrzenią przyrody, w której bardzo sugestywnie można odczytać ukryty zamysł Boga wobec całej ludzkości. Wolą Boga jest – przypomina nam papież Franciszek – aby wszyscy ludzie, idąc razem, oraz świat przyrody stanowili jeden wspólny dom. Aby odmienność nie była powodem agresji, a raczej aby barwność różnorodności była wezwaniem do jeszcze większej miłości.

Łąka nie jest ogrodem, w którym ręka ludzka dominuje nad spontanicznością natury. Łąka jest pięknem naturalnym, w którym to siła wyższa, a nie człowiek, kształtuje botaniczną barwność. I to w taki sposób, że uzyskana jedność wciąż zadziwia człowieka, który chciałby ją osiągnąć własnymi siłami. O tym mówi wybrany przez nas tekst, autorstwa św. Teresy z Lisieux. Kwiaty łąki odnajdują życie, kiedy kierują się ku słońcu. Wciąż na nowo budzi się w nich życie, kiedy spada na nie ożywczy deszcz. Słońce Bożej miłości oraz życiodajny deszcz Ducha Świętego sprawiają, że łąka kwitnie w jedności, a każdy kwiat, nawet ten najmniejszy, tworzy z całością symfonię piękna.

Uczestnicy synodu wyrazili głębokie pragnienie Kościoła i świata, który tworzy symfonię piękna, ale też i prawdy. Różne barwy łąki tworzą jeden kompletny obraz, ukazując jeden logos, jedną wiążącą wszystko zasadę, prawdę świata człowieka, przyrody i Boga. Różnorodność charyzmatów, posług, stanowisk i stanów nie musi być stanem negatywnego napięcia, ale twórczej kreatywności. Spór i dialog nie muszą przeczyć prawdzie, kiedy pozwalają jej wybrzmieć w symfonicznej jedności. Kiedy ludzka działalność, czasem sprzeczna z naturalnym pięknem, zaczyna ingerować i układać Boży świat bardzo po ludzku, piękno pryska, a prawda się rozpada… pozostają tylko walczące ze sobą frakcje, jak poukładane kwiaty w usztywnionym ogrodzie, w którym róże chcą górować nad małymi fiołkami.

Tekstowi św. Teresy towarzyszy muzyka Maxa Richtera. Usłyszymy fragment utworu, który przez kompozytora został nazwany „Rekompozycją czterech pór roku” Antonia Vivaldiego.

Max Richter mieszka w Berlinie. Kiedy wobec niemieckiej drogi synodalnej pojawiło się wiele, czasem bardzo uzasadnionych zastrzeżeń i braterskich upomnień, pomyśleliśmy, że Max Richter może być znakiem wyciągniętej wzajemnie ręki przyjaźni siostrzanych Kościołów, które chcą znaleźć wspólną drogę. Nawet jeśli spór o prawdę nadal pozostaje elementem ważnym, ostrzeżeniem przed zbytnią ingerencją człowieka w świat Boży.

Rekompozycja Maxa Richtera wydobywa z obrazu łąki dźwięki, które stają się opowieścią o symfonii prawdy. Wszystkie kwiaty opowiadają o tej wielowymiarowej prawdzie przez wspólne zwrócenie ku słońcu, pozostając sobą w różnorodności botanicznej. Temu służą silnie wyakcentowane dźwięki: te niskie, pojawiające się tylko czasami, i te wyższe, które przypominają, że łąka to także owady i ptaki, które brzęczą, świergotają, tworzą niezastąpione tło, w którym cięższe dźwięki mogą głęboko wybrzmieć.

Max Richter kocha oryginał. Słuchał go od dzieciństwa. A jednak postanowił dokonać jego rekompozycji. Nadać temu, co odziedziczone z przeszłości, współczesną żywotność przez użycie nowego języka. Łąka zmienia się, dlatego żyje. Tam, gdzie jest ruch, tam jest życie. Podobnej rekompozycji dokonał wcześniej sam Vivaldi, a jego „Cztery pory roku” czerpią z przeszłości, którą on sam zastał. Nie potraktował jej jednak jak zamkniętej księgi, ale zainspirował się nią i dzięki niej stworzył coś nowego.

Duch daje życie. Duch doprowadza symfonię prawdy do całej prawdy. Rekompozycja łąki, jaką jest Kościół – a w szerszym znaczeniu jest nią cały ludzki świat – nie musi prowadzić do chaosu. W preludium do wybranego przez nas utworu, który usłyszymy za chwilę, wybrzmiewa coś na kształt chaosu z akcentami minionej przeszłości. Fragmenty czterech pór roku Vivaldiego co chwila dają o sobie znać, choć nie nadają jeszcze utworowi żadnej harmonii. Z czasem jednak owe akcenty zaczynają dominować i komponować nową harmonijną całość, wynikającą ze zwrócenia kwiatów ku jednemu słońcu: jedność w różnorodności nie ludzką jedynie ręką uczyniona.

Utwór wyraża nadzieję, że droga synodalna – nawet jeśli wydaje się wprowadzać chwilowy chaos, dokonuje jednak harmonijnej rekompozycji Kościoła – wydobywa jego najgłębsze piękno… i prawdę. Jest wołaniem o rekompozycję, której domaga się Kościół, ale także świat, szczególnie w tym czasie: nie tylko epokowych zmian, ale fundamentalnej zmiany epoki. Jest wołaniem o nawrócenie wszystkich kwiatów, począwszy od najbardziej narażonych na poczucie własnej wystarczalności, które nie chcą już patrzeć na słońce. Otrzymują one poklask za zewnętrzny swój powab, jak czynią to róże, myślące przewrotnie, że piękno jest tylko z nich.

Nawrócenie, które jest rekompozycją przeszłości, nie niszczy tradycji, ale dokonuje jej współczesnej reinterpretacji, wydobywając z niej to, co Boże, gdzie ukrywają się nie ludzkie tylko, ale najpierw Boże marzenia o Kościele i świecie.

Azuma Makato, japoński twórca rzeźb botanicznych, łączy się z nami tego wieczoru, aby dopowiedzieć do św. Teresy i Maxa Richtera kilka metaforycznych obrazów kwitnącej łąki. Chce nam opowiedzieć o życiu, które ulega nieustannej przemianie. O wielobarwności świata, także tego ukrytego pod ziemią. Jego barwna grafika staje się dla nas symbolem Kościoła i ludzkości, szczególnie podkreślając znaczenie ludzi cierpiących i ubogich, którzy przez swoją drogę cierpienia i nierzadko szczerą pokorę wobec życia, pozwalają kwitnąć temu, co jest powyżej. Tylko ktoś wyjątkowo zarozumiały może nie wiedzieć, że nawet jeśli jest różą, jego korzenie tkwią głęboko w ziemi. I to tam, w ziemi, przy pomocy niewidocznych żyjątek, rodzi się początek ich życia i powabnej powierzchowności. Taki jest Kościół w swojej prawdzie. Taki jest świat w swojej najgłębszej prawdzie. Taki musi być Kościół i świat, widziane w prawdzie Bożej, która domaga się uznania dla wzajemnego szacunku wszystkich roślin: docenienia innych, a własnego uniżenia.

Łąka Azumy to łąką przemijania, śmierci i życia. Rośliny umierają. Choć umierają, pozostawiają jednak ziarna: „Nikt nie żyje dla siebie i nie umiera dla siebie”. Ziarna same również częściowo obumierają, aby z siebie wydobyć nowe życie. Miłość jest obumieraniem dla innych. Jest nadzieją nowego życia, które rodzi się z wzajemnego oddania, które musi w miłości zaboleć. Łąka jest piękna, bo jest w niej to wzajemne dawanie siebie, jest kwitnące miłością cierpienie. Bez dawania nie ma ruchu, nie ma życia. Rekompozycja Bożej łąki Kościoła i świata może dokonać się tylko przez miłość.

Azuma Makato jest z nami w kontakcie. Pozdrawia nas wszystkich i czeka na naszą odpowiedź na pytanie, jak my widzimy świat, kiedy oglądamy obrazy, które on chciałby nam pokazać w artystycznej opowieści o życiu roślin.

Św. Teresa, Max Richter i Azuma Makato… Zapraszamy Was w metaforyczną podróż, w którą porywają nas marzenia, Boże marzenia o nowym obliczu Kościoła, ludzkości i świata.

/ Tekst został odczytany podczas Spotkania Presynodalnego 27. maja 2022 r. w Kinepolis /

Leave a Reply